1,2,3
9 lut 2009
Po pierwsze: Kasia się biedna rozchorowała i leży w łóżku, a ja już od nie pamiętnych czasów śpię w domu…
Po drugie: Maiłem nadrobić zaległości z pracy, zabrałem laptopa z biura – szkoda, że nie zabrałem ładowarki… za 40 min. przymusowy koniec pracy.
Po trzecie: Po powrocie ze zlecania w Słupsku, postanowiłem (a raczej byłem zmuszony) zatankować auto, efekt tego taki,że sprawiłem sobie prysznic w 95tce
Nie wiem jakim cudem mi się to udało, spieszyłem się to fakt. Efekt taki, że jeszcze teraz czuję ten cholerny zapach benzyny.
Dziękuję za uwagę.
BTW: W pt. 13go lutego w Klubie Plastelina – BACK TO BASICS info na www.dance130bpm.com. Zapraszam!
Powiązanie wpisy:

Najnowsze komentarze