MacBook story
4 wrz 2007
Czasami bywam przerażony podejściem ludzi do pewnych tematów…
Zakupiono w “naszym” salonie MacBook’a. Nie dla tego, że był Makiem, ale dlatego, że był … biały.
Oto jak skończyła się ta Makowa przygoda … Spektakl w trzech aktach.
Mimo mojego nie chętnego podejścia do zadania jakim było przystosowania Apple do pracy z Windows’em, stwierdzam, że bootcamp to naprawdę kawał świetnie przygotowanego softu! Szkoda tylko, że dla tego komputerka przygoda z OSX tak naprawdę, już się zakończyła. Smutne ale prawdziwe.
Powiązanie wpisy:




Dżizas.
Bede seksistowski i zapytam jaka plec mial klient i czemu byl kobieta?
Tak, to była kobieta owszem… ale komputer był prezentem dla męża. Po włączeniu w domu, ów Pan stwierdził, że on jest jakiś “inny” i “gdzie u diabła jest windows skoro to nowy komputer?”. Na nic nasze prezentacje i przekonywania, że PC to nie tylko komputer z systemem Microsoft’u.
Pfff. Szkoda takie Maca…
O boże! Ja rozumiem zainstalować Windows obok Mac OS X, ale nie zamiast niego!
Mac jest genialny i zgodzi się ze mną każdy kto miał przyjemność pracować na tym systemie, jak można kupić Mac’a i instalować tam windę?! Owszem na Paralles jak jest już niezbędna. Ten laptop to chyba dla szpanu kupiła dla męża co by się kolegami mógł pokazać jakiego to zajebistego kompa ma….