Nie ma jak to Windows …
Moja cierpliwość się kończy. Od kilku dni mam same problemy z Windows’em. A to trojan, a to teraz niespodzianka w postaci blue screen’u i zrzutu pamięci na dysk z okazji … podłączenia pendrive’a. Przy okazji poleciało mi z dysku 30 mb danych. Coś wspaniałego… :/ Wiem wiem, pewnie zostanę właśnie skarcony z używanie w ostatnim czasie wyłącznie systemu Microsoft’u, ale cóż, jest dla mnie osobiście wygodniejszy niż np. Ubuntu czy SuSE.
Przypominam sobie właśnie jak to milutko było siedzieć przy MacBook’u. Cóż, zgrywam kopie zapasowe na dysk i pomyślę co zrobić dalej z tym tematem. Reinstalacja jakoś mi się nie uśmiecha. Takie sytuacje jak ta doprowadzają mnie do szału! Cholera a gdyby taka sytuacja miała miejsce podczas pisania magisterki mojej siostry ?


Hmmm a na maku kopie bezpieczeństwa nie potrzebne? Hehe a po drugie to warto dbać o każdy system operacyjny. Znam ludzi mających win 98 zainstalowany ponad 3 lata temu i działa! Kwestia podejścia i umiejętności.
Zgadza się, ta instalacja Windows jest od 2002 roku i dzień w dzień instensywnie użytkowana (oj lubię sobie pogrzebać w systemie
ale proszę wybacz co mają umiejętności kiedy system wywala BSOD przy podłączeniu dysku USB… :/ Coś tutaj jest nie halo.
Bardzo możliwe, że nie halo jest sprzęt, kabelek, sam pendrive czy dysk. Może masz uszkodzony dysk i stery do USB są akurat na uszkodzonej części dysku, na przykład. Ja tam u siebie i na wielu innych windowsach nie miałem żadnego kłopotu z USB i pendrivem, dysków twardych USB nie podłączałem, ale nie sądzę, żeby były z nimi kłopociki
Zgadza się. Ale wszystko wskazuje na to, że pendrive, dysk, sterowniki i kontroler USB jest ok. Zresztą cały system wydaje się być sprawny. Chodzi mi raczej o sposób w jaki system się zachowuje - BSOD, reset … Nawet nie miałem żadnej możliwości zachowania danych w aktualnie otwartych aplikacjach. Wiem, to tylko program, siłą rzeczy nie może być doskonały, i że takie sytuacje mogą sie przytrafić zarówno na Linux’ie, Window’sie czy OSX. Złośliwość rzeczy martwych, przyczyn mogło być tego naprawdę wiele, ale nie powinno to tak wyglądać IMO… Nie narzekam na Windows dla zasady. Jestem nawet zadowolony, i mimo wielu prób nigdy nie zamieniłem go całkowicie na Linux’a.
NO to może jednak faktycznie wina sprzętu jest, ale nie USB a na przykład płyty głównej? Coś może się psuć (odpukać) i generować BSODy, a może RAM? A może wreszcie kopia Windows nie teges? Próbowałeś innej?
Płyta główna sprawna, RAM nowy, więc to nie tutaj problem. Dziś pendrive zamordował w podobny sposób komputer w fotolabie (myślałem, że facet się popłacze - czegoś nie zapisał … :/ ) więc już znam przyczynę.
No więc jednak nie windowsa wina
Aż mi się nie chce wierzyć, że broniłem tego systemu
Ja bym się upierał, system nie powinien tak zareagować. Zrobiłem w pracy doświadczenie i chciałem “zabić” moim pendrive’m OSX’a ma MacBook’u. Nie udało się.
Musisz zwrócić uwagę, że to jednak dwa różne systemy, dwa różne sposoby zarządzania sprzętem. Może nie tylko pendrive winny, ale na przykład hub usb w domowym kompie nie halo i razem to powoduje blue screen of ded?
Miałem taki przypadek, że pod Linuksem nie mogłem zainstalować grafiki 3d a pod Windows w miarę to chodziło mimo uszkodzenia płyty głównej. Pod Windowsem straciłem dźwięk a pod Linuksem miałem. Nie przesadzajmy więc z tym. Ja rozumiem zapał do mieszania z błotem Windows, ale… no właśnie, zawsze znajdzie się jakieś ale
Hehe ja wcale nie mam we krwi mieszania produktów MS z błotem. Jak tak bardzo by mi nie pasował system - nie używał bym go.