Blog Andrzeja
11 stycznia 2006
No więc chyba zaraziłem (a przynajmniej zdaje mi się miałem w tym jakiś śladowy udział) mojego najlepszego przyjaciela blogowaniem. Gdyż od dziś pod adresem andrzejblog.wordpress.com (właściwie to od wczoraj na blog.pl był) można znaleźć jego dziennik. Udało mi się go namówić na WordPress, w końcu można pisać blog i zarazem pisać do wygodnie
Ciekaw jestem jak będzie wyglądał za pół roku … Powodzenia bracie!
BTW: Tak chodzi o tego Andrzeja. hehe


Widzisz Piotr może dzięki temu napiszą nastepną ksiażke poświęconą 10-tce ludzi ktorzy zrobili coś dla Miasta
Od blogu się zaczyna hehe Przy okazji pozdrawiam sąsiada
Dzieli nas różnica pewnie dwóch pokoleń, ale tylko w wymiarze wieku :>. Zazdroszczę Wam jednak, Tobie i Andrzejowi, wyłącznie swobody z jaką śmigacie w nowej technologii, jak łatwo poruszacie się w gąszczu zawiłych arkanów windowsa, Internetu, tych wszystkich wspaniałych “dziwów” nowych czasów. Obaj, na sczczęście, macie jakiś dar zarażania innych tą swoja pasją i to jest dobre. Dziękuję, że i mnie zaraziliście, dziękuję także za pomoc we wgryzaniu się w tą obcą mi do niedawna materię, ale ten rocznik dorastał przy liczydłach, a atom był jeszcze niepodzielny. Liczydła są już w skansenach, atom rozbito w drony maczek, Wy podzielicie go pewnie na jeszcze kilkadziesiąt nowych kawałków. Tego Wam zyczę. Ja będę tylko kibicował.
Dziękuje za komentarz Panie Andrzeju, ale prawda jest taka, że nasza pomoc Panu nie jest wcale taka duża. Jestem przekonany, że i bez nas powstał by Pana blog, o którym nawiasem mówiąc mam zamiar napisać - projekt już od dawna leży w brudnopisie.