Rozmowa w sprawie pracy …
Zapłaciłem 9,70 pln (sic!) za bilet pkp (obskurny zatłoczony, brzydko “pachnący” pociąg osobowy PR) zakupiony u konduktora, którego odpowiedzi na pytania podróżnych wyglądały mniej więcej tak:
no, taa, aha, yhm, nie!, Białogard!
Swoją drogą to przesada… Piątkowe popołudnie, na dworcu w Koszalinie tłumy ludzi do kasy, do odjazdu 5 min … W takich sytuacjach z tego co mi wiadomo, gdy kasy nie wyrabiają ze sprzedażą biletów, konduktorzy nie pobierają opłaty za kupno biletu w pociągu. Ale tym razem konduktor stwierdził, że nie było kolejek do kas… bo nie dostał takiej informacji, więc jest opłata 4 pln + bilet. Wrrr… Ciekawe tylko dlaczego sprzedawał bilety przez 3/4 drogi do Białogardu (24 km) skoro “każdy bez kolejki mógł przecież spokojnie kupić bilet przy kasie …”
Niby modernizuje się ta pkp czasami mile zaskakuje, a czasami są takie akcje jak dziś…
Ale wracając do tematu miałem zostać w białogardzie chwilę dłużej, jednakże ok. 18 zadzwoniła do mnie Pani o miłym głosie i zaprosiła mnie na jutro, na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy (st. konsultant ds. sprzedaży
. Tak więc
(( siła wyższa … musiałem wpakować się znowu w pkp (słowiniec
– kto wymyślił takie nazwy dla tych pociągów) i tym sposobem jestem w domu wertując właśnie stronę domową firmy którą jutro odwiedzę… Życzcie mi powodzenia!
Powiązanie wpisy:

Najnowsze komentarze